Ciekawą możliwością nie tylko dla mnie, na utrzymanie się w Bieszczadach mogłaby być praca drogowca. Mam na to kwity ze szkoły, kilkuletnie doświadczenie przy budowach od podstaw, przy laniu asfaltu i łataniu dziur. Drogowcy ciągle są w innym miejscu, zawsze mogą zasięgnąć języka, wstąpić do sklepu itp.
Było raz jeden tak, że spotkałem w Baligrodzie młodą mamę spacerującą z dzieckiem w wózku. Co za kobieta! Ładna jak lalka,czarne brwi, czarne włosy. Co ciekawe to to, że z mężem pochodzącym z Bieszczadów poznała się w Krakowie(chyba na studiach?). Wrócili w Bieszczady i on był drogowcem. Etat to zawsze pewny kawałek chleba a Baligród to już nie taki Diabligród jak kiedyś i łaskawszy dla dzieci.
Wiem, że idąc tym tropem myślenia to wkrótce dojdę do Sanoka, bo wokół Sanoka fajnie się dzieje i są fajne góry i lasy.
My tu na forum czasami kręcimy się wokół tematu jak pies wokół własnego ogona, żeby zjadać się do całkowitego zjedzenia i nic nie zostaje. Zabawa zostaje.


.
Odpowiedz z cytatem