Karolo, tak jak rzecze slawek71 to są realne trasy. W ub.r. szedłem z Komańczy GSB, na ciężko i mimo swoich lat dałem radę, Ty też dasz. Po przejściu Wetlińskiej drugie podejście pod Caryńską dało mi w kość, ale chwila odpoczynku po drodze, batonik, łyk wody i dowlokłem się na górkę. Później było już tylko lepiej. Trzeci dzień rób na lekko - zostaw zbędne bambetle w UG. A z Wołosatego nie warto dreptać asfaltem (chyba że ambicjonalnie) tylko łap stopa.
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem