Aura nam jednak nie sprzyja. Z pozoru niewinna mżawka szybko zamienia się w regularną ulewę. Do tego dochodzi silny wiatr i po trzech kwadransach jesteśmy już mokrzy. Udaje nam się dotrzeć jedynie na Żandarm. Tam decydujemy się zawrócić i przeczekać deszcz na Dragobracie, licząc na to, że kolejnego dnia Matka Natura nam zrekompensuje drobne utrudnienia.
DSC06394.jpg P0006464.jpg
Zakładki