Przypomniała mi się historia jak to byłem w szpitalu w Ustrzykach D. z dzieckiem. Pani Doktor z wielkim dystansem coby nie powiedzieć zmarszczoną brwią patrzyła na mieszczucha czyli mnie we własnej osobie. Po krótkiej wymianie zadań gdy usłyszała, że przyjechaliśmy do mojego Dziadka i najchętniej to byśmy nie wyjeżdżali diametralnie zmieniła wyraz twarzy i zaczęła opowiadać jej własną historię o wyprowadzce w te górki... żebyście widzieli tą pasję w oku... po tylu latach... to było super optymistyczne nastawienie no... służba zdrowia wydała się od razu o niebo lepsza