Oj tak... mieszkałem kiedyś koło chmielnika Browarze, ale powroty do domu były ciężkie i nie maczeta była potrzebna, kiedy kierownik tego przybytku się zjawiał.... chyba, że nie o takim chmielniku piszesz... najlepsze były chmielne dożynki.... wszyscy dorżnięci... Chmielnik później zaorali i rzeczywiście tylko maczeta...
![]()



Odpowiedz z cytatem