Niedzielne letnie południe. Rzucam okiem na termometr
.... Nie , to nie możliwe, chyba zwaryował, przecież u nas takich temperatur nie ma !?
Trzeba współczuć dziewczynom wędrującym po otwartych połoninach Czarnohory.
A może trzeba im zazdrościć ?
Może siedzą sobie w zimnych murach obserwatorium na Popie Ivanie (po remoncie )
i popijają świeżo podany kwas chlebowy prosto z beczki, zagryzając bezkresnymi widokami na Hryniawy i Czywczyny ?


Odpowiedz z cytatem
Tak, dziewczyny wróciły całe spalone i piekące od słońca. Niemniej uważam, że temperatura była znośna a pogoda udana! Było bardzo słonecznie, czasami (bardzo) wietrznie więc przyjemnie. Głównym grzbietem Czarnohory szłyśmy w niecałe 3 dni (trzeci dzień był leniwy i na spokojnie). Pierwszego i drugiego dnia na niższych wysokościach upał pewnie taki jak u was, wyżej -ok 1500-1800 m w sam raz czyli słonecznie bez upałów, a na wysokościach 2000 wygwizdówa że kurtka i polar to było mało i będziemy pamiętać by na następny raz na takie wysokości nawet w lipcu brać rękawiczki (Iza z zimna na chwile straciła czucie w palcu). No ale jak zeszłyśmy z 200 metrów to znów zrobiło się ciepło a niżej gorąco -więc mimo nieustającego słońca (i pewnie upałów we wsiach) my miałyśmy różne temperatury w zależności od wysokości i ukształtowania terenu -więc nie było masakry jak we wsi. Jednak niewiedzieć kiedy po drugim dniu sporo się spaliłyśmy (ała!) a trzeciego to już słonko dawało czadu (na Popie jednak kurtka była obowiązkowa). Na czwarty dzień chasania w upale bo bocznych górkach Czarnohory zaopatrzyłyśmy się w krem z filtrem ale było już w sumie za późno... 