admin napisał/a:

> Umowa słowna jest też umową w rozumieniu KC! Problem w tym że
> trudniej dowieść jej zawarcie!

owszem, ale jak to historia nie raz w Polsce pokazuje, bez dowodu w postaci potwierdzenia wplaty, umowy itd niewiele mozna zdzialac....

> Skoro ktoś z drugiej strony decyduje się np. na rezerwację
> telefoniczną i w obiekcie nazwijmy to nie posiadającym
> odpowiedniej renomy (czyli np. nie będącym w GGG) sam jest
> sobie poniekąd winien. W szarej strefie wszystko jest możliwe
> dlatego nie dziwmy się. Z jednej strony Kris będzie w
> przyszłości ostrożniejszy a Pani R. sukcesywnie będzie tracić
> klientów aż w końcu dojdzie do naturalnego wyeliminowania jej
> z rynku.

Moim zdaniem mimo wszystko logo GGG nie jest 100% gwarancja. Owszem, moze byc traktowane jako wyznacznik, ale wierzcie mi - cyrki zdarzaja sie rowniez i w takich gospodarstwach.

Ponadto badzmy uczciwi, przynalezenie do GGG jest calkowicie dobrowolne i nie jest zadnego rodzaju prawna, lecz calkowicie umowna kategoryzacja.
Z prawnego punktu widzenia nie mozna sugerowac, ze jesli ktos nalezy do GGG to tam jest super, ekstra, a u tych nienalezacych nie i odradzac takie miejsca. Jest to nieuczciwa konkurencja i takie stawianie sprawy jest w pewnym sensie gra nie fair w stosunku do innych, niezrzeszonych gestorow, ktorzy nie maja obowiazku zrzeszac sie w tym stowarzyszeniu i maja pelne prawe dzialac na wlasna reke.

Z reszta nawiasem mowiac, znam wiele miejsc, ktorych wlasciciele nie sa zrzeszeni w GGG, a profesjonalnoscia obslugi i jakoscia oferowanych uslug bija na glowe wiele gospodarstw zrzeszonych w GGG...

> Dokładnie! Tzn nie wiemy czy miał zaliczkę, lub potwierdzenie!
> Nie napisał tego więc zakładam że nie!

Ano mozna przypuszczac, ze tak wlasnie bylo. Jesli tak, to Kris, mimo zrozumienia calej jego nieszczesnej sytaucji, moze sobie pluc w brode, ze nie dopilnowal pewnych rzeczy...