"Może to zasługa tego, że zapomniałem już jaki smak ma alkohol i możliwe też, że potrafię z nimi rozmawiać i docenić to że są ludzmi."
-Nie wiem. Oni kradną wszystko co popadnie i nawet sami nie wiedzą komu. Kiedyś kolega zostawił auto pod sklepem, poszedł w góry a gdy wrócił to nie miał kołpaków. Goście raczej nie wiedzieli komu kradną, bo w tym aucie jechałam też ja a mnie znają i wiedzieliby że ja wiem, że to któryś z nich. Ale nic nie dało się zrobić, mimo że rżnęli głupa. Kiedyś inny kolega mieszkający tymczasowo w Smolniku poprosił jednego z nich by coś naprawił mu w domu. Ten naprawił ale wychodząc ukradł mu siekierę. Albo kiedy indziej jeden żulik po pijaku ukradł też człowiekowi ze Smolnika kanistry z paliwem a na drugi dzień chciał mu je sprzedać. Gdy kradł był tak pijany że na drugi dzień zapomniał od kogo ukradł. Gdy ten zobaczył że żul chce mu sprzedać jego własny kanister to dał mu w mordę. I jeszcze wiele innych historii z kradzieżami jest mi znanych. Nie znoszę tej wioski z powodu ludzi właśnie. Na policję z Komańczy nie ma co liczyć.


Odpowiedz z cytatem