Trzeba przyspieszyć akcję, bo do końca roku nie zdążymy ze skończeniem opowieści. Zaczęło padać. Niektórzy ubrali kolorowe wdzianka.
O 11 byliśmy na mszy św. w tutejszym kościele. Znajduje się tu uznawany za cudowny obraz Matki Bożej, przywieziony po wojnie z Buska na Ukrainie. Następny cel to wieś Łówcza, do której wjeżdżamy przez kasztanową bramę.
![]()
A tak z ciekawości zapytam ; z Łówczy do Gorajca to wybraliście pierwszą lepszą drogę przez las ? czy też Wojtek poprowadził sprawdzonymi traktami ?
Pytam , bo te leśne drogi bywają w różnym stanie, od zabłoconych kałużami po eleganckie asfalciki
A przy okazji patrząc na mapę teraz spostrzegłem na południe od Łówczy (kier. Deutschbach) zaznaczoną kapliczkę w środku lasu, w sam raz do wątku o "zagubionych kapliczkach"
Czy może już się gdzieś pojawiła w relacjach ?
Odpowiadam, jak to było z mojego punktu widzenia. Miałem dwie sprawdzone drogi. Wybrałem jedną z nich. Zapowiedziałem, że będzie trochę dziur i około kilometra piachu. Ze względu na moją dobrą, ale krótką pamięć, sprawdzone drogi często wydłużają się lub prowadzą w zupełnie inne miejsca. Tym razem była zupełna wpadka. Sprawdzoną drogę Lasy Państwowe kazały ubić i wyasfaltować, w związku z tym nie było dziur ani piachu. Dopiero ostatni kilometr przed Gorajcem, gdy skończył się las a zaczęły pola, przyniósł trochę urozmaicenia. Przy końcu opowiadania będą ślady ze wszystkich dni, to "uwidzisz" na mapce.
To tzw. kapliczka na Kierniczkach, chyba o niej u nas nie było. W chwili wolnego czasu dopiszę do specjalistycznego wątku te kapliczki, które napotkaliśmy (lub odnaleźliśmy) po drodze. Niektóre naprawdę są zagubione!
Wojtek odpowiedział pierwszy, nie będę po nim heblował więc w zamian jeszcze jedna ikona z Gorajca.
![]()
Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 07-08-2015 o 20:39
W Gorajcu byliśmy w niedzielę, 26 lipca. Tego dnia przypadało święto Joachima i Anny, rodziców Najświętszej Marii Panny (NMP). Jaki to ma związek? Ano taki, że gorajecka cerkiew nosi wezwanie Narodzenia NMP, czyli ikoną chramową w świątyni jest właśnie wizerunek Narodzenia NMP z Joachimem i Anną w rolach głównych. Bardzo dobrej jakości zdjęcie tej ikony pokazał powyżej bartolomeo. Te dwa fakty dały mi pretekst, żeby trochę "pokłapac dziobem" na ten ciekawy temat;-)
Ikona przedstawia św. Annę w pozycji półsiedzącej na łożu, osłabioną ale zadowoloną. Podchodzi do niej niewiasta, niosąca podarunki lub pożywienie (jest znacznie mniejsza). Przy łożu Anny stoi stół, symbolizujący ołtarz. Na tej ikonie dość dobrze "załapał" się św. Joachim. Jest tutaj w ważnym miejscu i całkiem sporej wielkości. Na niektórych ikonach bywa tylko niewielką postacią drugoplanową. Czy nie wygląda na nieco zdziwionego?
W dolnej strefie, poniżej łoża, ukazane są dwie piastunki przygotowujące nowo narodzoną Marię do kąpieli. Widać też kołyskę, naszykowaną do położenia dziecka.
Na górnej listwie ramy widać podpis: (w tłumaczeniu) Narodzenie Przenajświętszej Bogurodzicy.
Wezwanie Narodzenia NMP nosi wiele cerkwi, w okolicy naszej wędrówki oprócz Gorajca są to m.in. Chotyniec, Mołodycz, Niemstów, Prusie, Stubienko, Stary Machnów, Wietlin, Wysock, Wólka Żmijowska. W sumie wśród istniejących cerkwi w Polsce pd-wsch. ok. 50 z nich nosi wezwanie Narodzenia NMP (grube = byliśmy tam).
Z cmentarza wkleję tylko jedno zdjęcie:
Zwróćcie uwagę na misternie poskładaną podstawę, ten krzyż jeszcze niedawno leżał w trawie a być może nawet i pod nią. To kolejny z odwiedzonych przez nas cmentarzy, na którym widać ciężką pracę włożoną w jego odnowienie. Niestety nie udało nam się spotkać z pracującymi na cmentarzu bo akurat tego dnia byli na wycieczce w Zamościu.
Ponieważ zasiedzieliśmy się w Gorajcu zmieniamy plan i do Cieszanowa jedziemy bezpośrednio a nie przez Kowalówkę.
To ja też tylko jeden obrazek. Nagrobki, skompletowane w miarę dostępności elementów, czekają na reanimację.
W Cieszanowie chyba ktoś doniósł, że przyjedziemy, bo cerkiew, niszczejącą od 65 lat, zastaliśmy odnowioną
![]()
Za synagogę też się zabrali, ale nie zdążyli. Niestety zdjęcia nie mam
A wcześniej, jeszcze przed wizytą pod cerkwią i synagogą na rynku miała miejsce narada bojowa: gdzie zakończyć taki piękny, pełen wrażeń dzień. Dyskusja była bardzo merytoryczna, braliśmy pod uwagę więcej wersji niż było dyskutantów a ostateczna decyzja była następująca: realizujemy założony wcześniej plan. Czyli sadzamy obolałe miejsce znów na siodełku i pedałujemy troszkę na południe ale przede wszystkim na wschód. Na początek (a w zasadzie już prawie na koniec) do cerkwi w Nowym Siole:
a zaraz potem na położony nieopodal cmentarz:
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)