Druga wędrówka śladami bruśnieńskich kamieniarzy planowana była od dwóch lat, od czasu zakończenia pierwszej. Trwało to i trwało, aż - jak to bywa - nagle i niespodziewanie sprawa się rozpędziła, pojawił się termin, propozycja trasy i wstępny skład. Tym razem, tak jak napisał Wojtek, jeździliśmy po Roztoczu we czwórkę i wszyscy solidarnie (z pewnymi wyjątkami ) przejechali całą trasę.

Rozpoczęliśmy ok. 9oo w Lubyczy Królewskiej a stamtąd przez Rudę Żurawiecką dotarliśmy do Starego Machnowa. Tamtejszy cmentarz bierze powoli we władanie barszcz Sosnowskiego, ale burśnieńskie nagrobki jeszcze widać.