Temat bruśnieński w naszym wydaniu ciągnie się już dwa lata, a wystarczy go pewnie na kolejne dwadzieścia. Dla czytelnika, który spotyka się z nim pierwszy raz, napiszę kilka zdań z cyklu „ale o co chodzi?”. Kamieniarstwo bruśnienskie jest zjawiskiem unikatowym na skalę ogólnopolską. Jak tam jest w innych krajach, nie wiem, bo nie bywam.
W trzech sąsiadujących ze sobą wsiach znaczna część mieszkańców zajmowała się wytwarzaniem kamiennych rzeźb. Roboczo nazwiemy to Bruśnieńskim Ośrodkiem Kamieniarskim (teraz wszędzie stosuje się skróty, więc niech będzie: BOK). Początkowo wyrabiano w Bruśnie głównie kamienie młyńskie i żarnowe, kamień budowlany oraz inne kamienne przedmioty użytkowe. Wyroby artystyczne (krzyże i figury przydrożne, nagrobki) pojawiły się na przełomie XVIII i XIX w. Na okolicznych cmentarzach zachowały się tysiące (!!!) wytwarzanych tu nagrobków, zwanych bruśnieńskimi. Stoją również dziesiątki przydrożnych krzyży bruśnieńskich. O popularności ośrodka świadczyć mogą liczne prace bruśnieńskich rzemieślników w odległych miejscowościach, m.in. w Kolbuszowej, Dłużniowie, Zamościu, Józefowie, Lwowie, Jarosławiu i Przeworsku. Najbardziej oddalone od Brusna pojedyncze rzeźby istnieją do dziś w Roźwienicy, Świebodnej, Lipiu i Kostarowcach. Te dwie ostatnie lokalizacje to tereny „okołobieszczadzkie”!
Te trzy wsie, to Stare Brusno, w którym mieszkali Rusini, Nowe Brusno, zamieszkane przez Polaków oraz powstała między nimi wieś Deutschbach, w której osiedlono podczas kolonizacji józefińskiej niemieckojęzycznych osadników. Pomimo różnic w mowie, wyznaniu, zwyczajach, wszyscy żyli ze sobą zgodnie i pracowicie łupali sobie w kamieniu. Ośrodek przestał funkcjonować w 1947 r. po wysiedleniu ludności Starego Brusna na Ukrainę.
![]()


Odpowiedz z cytatem