To w takim razie jeszcze raz Stary Machnów:



Na szczęście to był jedyny z odwiedzanych cmentarzy, na którym więcej było barszczu niż bruśnieńskich krzyży.

Pierwsze kilometry mieliśmy już za sobą, słońce grzało coraz mocniej najwidoczniej rozpędzając się powoli do prognozowanych na ten dzień 34°C. W jeszcze nie tak wielkim skwarze odwiedziliśmy cerkiew w Starym Machnowie



i pognaliśmy dalej, przez Nowy Machnów w kierunku Wierzbicy.