Pokaż wyniki od 1 do 10 z 15

Wątek: Pierwszy wypad

Widok wątkowy

  1. #15
    Bieszczadnik
    Na forum od
    01.2015
    Postów
    46

    Domyślnie Odp: Pierwszy wypad

    Cytat Zamieszczone przez kukuryk92 Zobacz posta
    Rano nie chciało się jednak spać. Także poranna zupka zalana wodą zagotowaną na żarze z ogniska z dnia poprzedniego smakowała lepiej niż w dniach poprzednich. Tam wszystko było inne, a każdy człowiek miał świetną historię, którą z chęcią się dzielił. Z żalem trzeba było ruszać - tego dnia w planach był ostani już przystanek: Komańcza.
    Najpierw drogą ku przełęczy Żebrak, a dalej GSB wprost do Komańczy. Mimo wczesnej pory dość szybko spotkałem "szaleńców", którzy nocowali na Żebraku a celem ich drogi było przejście całego GSB. Szybko trafiłem także na ślady bytu Żubrów w tym miejscu, a krzyże mijane po drodze były punktami zamyślenia się nad bolącymi losami Najjaśniejszej...
    Niesamowita droga, ludzie spotkani po drodze: weseli i rozmowni. Jedni kończyli GSB, inni go dopiero zaczynali. Po tych, którzy kończyli, wcale nie było widać zmęczenia, byli weseli i radośni. Każdy z nich był dla mnie mega pozytywnym impulsem i powodem do podziwu.
    Naprawdę, podziwiam tych wszystkich ludzi, którym chce się tułać kilkanaście dni po to, by przebyć w skwarze, czy deszczu, z obciążeniem na plecach te kilkaset kilometrów po górach. Mam nadzieję, że też mi się kiedyś uda wybrać na taką wędrówkę. To musi być coś niesamowitego.
    WP_20150806_007.jpgWP_20150806_003.jpgWP_20150806_001.jpg

    ...I piękne jeziorka Duszatyńskie. Z niesamowitą genezą powstania.

    WP_20150806_004.jpg

    Dotarłem najpierw do Duszatyna, gdzie znowu mogłem zadumać się nad tym, że jedynym znakiem po istniejącej tu przed siedemdziesięcioma laty wsi jest jedna mogiła na cmentarzu... Byłem jednak także miło zaskoczony: nie zawsze, praktycznie rzecz biorąc na środku pola, można zaopatrzyć się w coś do picia i coś zjeść.
    Komańcza była już na wyciągnięcie ręki: ostatni fragment drogi był jednak bardzo błotnisty, szczęście, że prawie na końcu czekał strumień, w którym można było sobie umyć buty.
    W Komańczy jednak czekało mnie niemiłe zaskoczenie: schronisko PTSM, zaznaczone na mapie było schroniskiem "widmo", schronisko PTTK oferowało jedynie podłogę, w cenie pokoju, a wszystkie cerkwie i kościoły, które chciałem zobaczyć były pozamykane. Jednak po kilku godzinach szukania udało się znaleźć "kawałek łóżka".
    Wieczorem udało też się dotrzeć do pięknego miejsca jakim jest klasztor w Komańczy. Nie dziwię się, że komuniści wysłali kard. Wyszyńskiego właśnie tam: wszak te 50 lat temu musiał być to istny "koniec świata"...
    WP_20150806_016.jpgWP_20150806_021.jpgWP_20150806_011.jpgWP_20150806_010.jpg

    Tak dobiegła moja przygoda z Bieszczadami do końca. Następny dzień spędziłem głównie na dworcach, w autobusach i pociągach, by dotrzeć do Centralnej Polski. Zauważyłem również, że w Rzeszowskiem od mojego ostatniej wizyty w tych "okolicach" wiele lat temu nie zmieniło się jedno: uwielbienie do wody i oranżady w szklanych butelkach. Tutaj dalej kupuje się ją skrzynkami.


    Jeśli ktoś dobrnął do tego miejsca, to bardzo przepraszam za wszystkie błędy i to, jak mało szczegółowo opisywałem swoje wrażenia. Zauważyłeś pewnie także częstotliwość występowania słowa "niesamowite". Tak, to wszystko było niesamowite. Kiedy o tym myślę, przypominam sobie pewne sceny, to tylko to słowo potrafię z siebie wydusić. Wszak był to niesamowity tydzień.


    A ja już patrzę w kalendarz i zastanawiam się, kiedy będę mogł znowu "tam" wrócić...
    I przez Sanok do środkowej Polski ze smakiem Podkarpackiej Ambrozji :] ...

    WP_20150807_007.jpgWP_20150807_011.jpg

    ... a po 17h od wyjazdu z Komańczy byłem znowu w środkowej Polsce :)

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Cytat Zamieszczone przez Kukuryk92
    (...)I jedno z najciekawszych "sanktuariów" jakie w życiu widziałem...
    Do tego "sanktuarium" prowadzi wyraźna droga oznaczona tablicami
    Jeśli kiedyś wrócisz w te strony, możesz spróbować odnaleźć inną kapliczkę na zboczach Gawgania, ale oznaczeń tam nie ma, wtedy musisz liczyć na siebie.
    Dzięki za wskazówkę, na pewno się wybiorę, gdy będę mógł te tereny poznać bliżej.
    Ale bym mógł to zrobić, będę musiał przeprowadzić się bliżej Rzeszowskiego.

    I poważnie nad tym myślę
    Ostatnio edytowane przez bartolomeo ; 21-12-2015 o 21:14 Powód: Poprawiłem nieczytelne cytowanie

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wypad w Bieszczady
    Przez leati78 w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 30-08-2013, 16:21
  2. Pierwszy wypad w Bieszczady, 4 dni.
    Przez Strzelec92 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 07-02-2013, 22:37
  3. wspolny wypad ???
    Przez MYSIKROLIK w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 18-02-2011, 08:17
  4. Pierwszy wypad w Bieszczady
    Przez marcych w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 56
    Ostatni post / autor: 30-07-2009, 19:30
  5. Jesienny wypad
    Przez parzunho w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 27-10-2004, 11:15

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •