Cytat Zamieszczone przez kukuryk92 Zobacz posta
Piątego dnia plany dość mocno pokrzyżowała pogoda. Jak zwykle zbyt późno wyszedłem. Jednakże dostałem się na Łopiennik, a następnie czarnym szlakiem do Jabłonek. Okazało się, że spotkanie pierwszych turystów dnia pierwszego po dwóch godzinach, to jest bardzo dobry wynik, bo tym razem prócz drwali wycinających las, przez kilka godzin nie spotkałem kompletnie nikogo. Po zameldowaniu się w schronisku, miałem ruszać masywem Łopiennika do Baligrodu - niestety, nie udało się ze względu na deszcz i burzę. Aczkolwiek do Baligrodu się dostałem - drogą. Niezwykle urokliwa miejscowość (jak wszystkie w Bieszczadach z resztą). Tam również historia daje do myślenia: Kirkut, opuszczona cerkiew, obelisk upamiętniający mężczyzn pomorndowanych przez UPA, czy niezwykle ciekawy epizod z pobytem w tym miejscu Karola Wojtyły... Aż żal było wracać z powrotem do Jabłonek...
WP_20150804_002.jpgWP_20150804_004.jpg
Takim deszczem przywitały Jabłonki. Deszcz spadał w dół, a drzewa nie nadążały go przyjmować, bo tak były rozgrzane, że od razu parował z powrotem w górę...

WP_20150804_010.jpgWP_20150804_016.jpgWP_20150804_023.jpg
Piękny baligród. Piękny kirkut. I wspomniany Kościół-Kaplica przedpogrzebowa. Uderzył mnie w nim zapach sosny, pomimo, że murowany. Później - rozglądam się - chorągwie. Na środku również stoi coś, co mi nie pasowało. "Katafalk? Chłodnia?". Po przeczytaniu tablicy na zewnątrz, okazało się, że się nie pomyliłem...

Cytat Zamieszczone przez kukuryk92 Zobacz posta
Dzień szósty to wędrówka szlakiem rowerowym do Rabe. Świetne miejsce. Stamtąd udałem się zobaczyć pobliskie Huczwice, Jeziorko Bobrowe, Kapliczkę Synarewo i sztolnię. Piękne miejsca. Po udaniu się jednak do pierwszego punktu - Jeziorka Bobrowego, wolałem nie ryzykować i nie iść w stronę Hryszczatej, tylko wracać tą samą drogą - czułem, że będzie padać. I miałem rację. Pierwszą falę przewidzialem co do minuty. Zdążyłem schować się w wiacie przy mostku prowadzącym do Kapliczki. Po tym jak deszcz ustał stwierdziłem, że już nic mi nie grozi - obszedłem pozostałe punkty i udałem się w stronę Rabego. Niestety za wcześnie - burza powróciła po kilku minutach. Po kilku minutach tej ulewy już nic mi nie przeszkadzało - jedyne czego chcialem, to zobaczyć znajomy już znak "Rabe". I po kilkudziesięciu minutach go ujrzałem. W bazie spotkałem niesamowitych ludzi, a wieczór spędzony na słuchaniu niezwykle ciekawych opowieści był jednym z najlepszych. W ogóle nie czuło się uciekającego czasu, alkohol smakował lepiej niż zawsze, a pomimo tego, że było mokro, noc była ciepła, aczkolwiek krótka.
WP_20150805_002.jpg
Tak powitało mnie pięknie Rabe. Godzinę później, w trakcie wspomnianego deszczu, moje serce radowało się na jej widok jeszcze bardziej.
WP_20150805_015.jpg
Jeziorko Bobrowe, tu jeszcze w pełnym słońcu.
WP_20150805_020.jpgWP_20150805_024.jpg
I jedno z najciekawszych "sanktuariów" jakie w życiu widziałem...