
Zamieszczone przez
kukuryk92
Dzień szósty to wędrówka szlakiem rowerowym do Rabe. Świetne miejsce. Stamtąd udałem się zobaczyć pobliskie Huczwice, Jeziorko Bobrowe, Kapliczkę Synarewo i sztolnię. Piękne miejsca. Po udaniu się jednak do pierwszego punktu - Jeziorka Bobrowego, wolałem nie ryzykować i nie iść w stronę Hryszczatej, tylko wracać tą samą drogą - czułem, że będzie padać. I miałem rację. Pierwszą falę przewidzialem co do minuty. Zdążyłem schować się w wiacie przy mostku prowadzącym do Kapliczki. Po tym jak deszcz ustał stwierdziłem, że już nic mi nie grozi - obszedłem pozostałe punkty i udałem się w stronę Rabego. Niestety za wcześnie - burza powróciła po kilku minutach. Po kilku minutach tej ulewy już nic mi nie przeszkadzało - jedyne czego chcialem, to zobaczyć znajomy już znak "Rabe". I po kilkudziesięciu minutach go ujrzałem. W bazie spotkałem niesamowitych ludzi, a wieczór spędzony na słuchaniu niezwykle ciekawych opowieści był jednym z najlepszych. W ogóle nie czuło się uciekającego czasu, alkohol smakował lepiej niż zawsze, a pomimo tego, że było mokro, noc była ciepła, aczkolwiek krótka.