Zupełnie szczerze - nie raz widziałem rodziców/tatów z nosidełkami i maluchami dyndającymi dziarsko idących na np. Tarnicę czy Połoniny. Musze przyznać, że jako również tata dwóch maluchów nie rozumiem sensu takiej wycieczki - ale przede wszystkim zastanawia mnie realne bepzieczenstwo dziecka. Zwłaszcza gdy zmieni się pogoda o co nietrudno przecież, coś popada i te piekne bieszczadzkie ścieżki zmieniają się w przemiłe gliniaste pułapki ;( Sam kilka lat temu zaliczyłem "miły" poślizg i przekoziołkowanie na zejściu z Wetlińskiej. Sam nie wierzyłem że tak radosnie lecę w dół po błotku Plecakiem gruchnąłem solidnie o glebę a ja na nim. Cud, że aparat foto przeżył cały. Nawet nie chcę myśleć co by było gdybym tam miał malucha na plecach. Brr. Pomijam kwestie sensu dla samego dziecka - bo to nie wiek na rozumienie/podziwianie gór przecież. Dlatego ja osobiście w góry z dzieciakami nie jeżdże - czekam aż będą miały wiek i siły pozwalające na to aby szły same. Ot tak, tylko napisałem kilka swoich przemyśleń - ale trzymam kciuki!