Rzeczywiście po przejechaniu 500-set metrów widzimy oblegany obiekt z napisem "magazin" . Wkraczamy wszyscy ostro do wnętrza. \
Jest gorąco, nawet bardzo gorąco. W rogu sklepu stoją beczki więc stajemy grzecznie w kolejce,
Kolega Ciepły porwał loda i wybiegł na zewnątrz, kolega Bartolomeo rzucił grzecznie
- weź dla mnie też i wyszedł złapać powietrza.
Tylko Wojtek przez chwilę się pokręcił i oznajmił , że zaraz wraca.
Ja stojąc w tej kolejce w sklepiku wypełnionym nieznośnym gorącem czułem spływający po ciele pot , myślałem , że tu zakończę ziemską wędrówkę i padnę.
Tylko widok beczek i nadzieja że za chwilę spłynie zeń złocisty płyn , trzymał mnie przy życiu.
Stało się i doczekałem się. Każdy łyk przywracał do życia.
Takim sposobem po chwili przejrzawszy na oczy, można było rozglądnąć się wokół.
Byliśmy w miasteczku Bełz. Mała mieścina ledwie ze 3 tys mieszkańców, ale obłożona zabytkami z blisko 1000-letniej historii.
Mamy więc przedwojenne wille.
.
.
albo stojący na skwerku pomniczek który przetrwał wojenne zawieruchy i zamiany granic.
Trochę z zatartą inskrypcją.
.
.
Z fasady stojącego naprzeciw kościoła dominikanek patrzy na nas święty.
Kościół ten pełni obecnie rolę cerkwii . Do niego przyklejone zabudowania klasztorne w stanie mocno zdewastowanym.
.
.
Co krok widzimy kolejne obiekty które służyły trzem nacjom zamieszkującym to miasteczko. Historia zawarta jest w każdym z nich.
Nie wiadomo co ważniejsze.
A może ruiny tego kościoła dominikanów zbombardowanego w czasie wojny ?
.
.
Co krok rejestrowane są kolejne zdjęcia. Ileż tu tego.
Objeżdżamy ryneczek i kierujemy się w stronę tzw "zameczku" leżącego nad rzeczką Sołokiją, czyli miejsca gdzie 100 lat temu postawiono
kościół p.w. św Walentego.
.
.
Tu na głównej bramie znajdujemy dwie tablice z napisami po polsku.
Źródła podają że to właśnie w tym miejscu odbierała pokłony przez lata ikona Matki Boskiej, którą przed wiekami przewieziono do klasztoru na Jasnej Górze.
Od tej pory nazywana jest Matką Boską Częstochowską.







Odpowiedz z cytatem