Tutaj pominę kilka godzin, kilkanaście wiosek i kilkadziesiąt kilometrów, żeby nie zanudzać. Po południu zaświeciło słońce i na zdjęciach coś widać. I w końcu dojechałem do Dobromila! Jeszcze tylko dwa ostatnie zdjęcia z serii "droga do Dobromila". Najpierw droga żelazna. I coraz smutniejszy z każdym rokiem dworzec.


I na samiusieńki koniec - najpiękniejsze na świcie dziury są na Rynku w Dobromilu.