Podgrupa nr 2 składała się z dwóch osób - Wadery i mnie. Wyruszyłyśmy rowerowo w deszczu z Przemyśla do przejścia granicznego w Medyce. Nie było zlituj się -kobiety nie wymiękły na starcie. Ruszyłyśmy w zacinającym deszczu, który towarzyszył nam do samej granicy (12 km). Nie konsultowałyśmy wcześniej z nikim trasy -jednak jak się później okazało, czasami nasza trasa przecinała się z trasą Wojtka. Zaczęłyśmy tak samo -od wioski Byków. Jako, że ja nie za często sięgałam po aparat, to nie zamieszczę zdjęcia z tablicą z nazwą wsi Byków. Już tutaj, w tej pierwszej wiosce, zauważyłyśmy jeden, wyraźny ślad rowerowy. "Czyżby Wojtek podążał tędy przed nami?" -pomyślałyśmy jednocześnie. Na skrzyżowaniu w Bykowie zauważyłyśmy, że znajdujemy się na szlaku zielonym.
Kolejno udałyśmy się do wsi Pleszowice i podążyłyśmy w kierunku Popowic. Po drodze minęłyśmy ładny przystanek autobusowy. Podczas tej wycieczki wielokrotnie zauważyłyśmy, że w wioskach na Ukrainie przystanki odgrywają szczególną rolę. Są ważnym punktem we wsi, często przedstawiają symbole narodowe, hasła patriotyczne a nawet pomalowane są w barwy państwa. Absolutnie na żadnym z przystanków nie było żadnych bazgrołów, bohomazów.
IMG_2713.jpg
Tutaj należy wspomnieć o mapach, w jakie byłyśmy wyposażone. Iza miała mapkę 1:300 000 a ja miałam mapę narysowaną przez siebie długopisem o północy -w oparciu o mapę satelitarną i jakąś poglądową. Żeby było zabawniej -korzystałyśmy zarówno z pierwszej jak i drugiej posiłkując się ... kompasem! Ale nie będziemy tu wcale zgrywać gieroji -w sytuacjach awaryjnych używałyśmy gpsa. W zasadzie pierwsza sytuacja awaryjna pojawiła się już w Popowicach. Po gps sięgałyśmy potem często -jednak wbrew pozorom, nie zawsze z łatwością pokazywał nam drogę a czasami wyprowadzał w pole... :)
W Popowicach natknęłyśmy się na różne ciekawe elementy -starą, wypłowiałą tablicę, która informowała, że jesteśmy na transgranicznym szlaku wojaka Szwejka (tu oznaczonym kolorem biało zielonym) i zawierała zabawne rysunki z życia Szwejka. Natknęłyśmy się także na starą, zamkniętą piekarnię, spory internat z wielkim kominem zakończonym bocianim gniazdem, bibliotekę a także pomnik upamiętniający II wojnę światową -często na Ukrainie początkowa data wojny jest dwa lata późniejsza niż u nas.
IMG_2714.jpg
Rozglądając się tak dookoła pojechałyśmy przed siebie. Zauważyłyśmy, że jesteśmy już w innej wsi. Droga zaczęła się niezgadzać. Na jakimś budynku administracyjnym odczytałyśmy nazwę wsi - Cyków! Potem spojrzałam na swoją mapę -"o kurka, przecież narysowałam w Popowicach na skrzyżowaniu wielki wykrzyknik z komentarzem >>słaba droga<<" -co oznaczało, że tutaj miałyśmy skręcić i wjechać w boczną drogę. Poniżej zdjęcie z Cykowa.
IMG_2716.jpg


Odpowiedz z cytatem