Wracam. Staram się nie jechać po swoich śladach, żeby coś innego oglądać. We wsi mieszka kilkudziesięciu mieszkańców. Do każdego z domków prowadzi jakaś droga. Przeważnie są trawiaste, nieskażone brukiem i żwirem.


Przy drodze trafiają się studnie. Zastanawiałem się, dlaczego przy drodze, a nie bliżej domostwa. W obiektywie zapozował wirujący listek.


Ludzie żyją tu jakoś spokojnie, przynajmniej tak to wygląda dla dyskretnego obserwatora.


I nie straszna im słota.


Jest też tutaj Droga Krzyżowa.