Na szczycie zmęczenie już tak nie doskwierało bo przyszło szczęście.
To nie jest SF, wystarczy regularnie jeździć na rowerze, choć ten dzień akurat dał mi w kość. Wybrałem wjazd od strony Lipowca, bo nigdy tam nie byłem i chciałem pokonać tą drogę z płyt.
Nie tylko terenowe samochody tam jeżdżą, ale ruch jest znikomy, nie przeszkadza. Do Łumszorów nie zjechałem, już kiedyś szedłem stamtąd na Równą. Wybrałem inny wariant o czym w następnym poście.
Rano obudził mnie głos gruzawika, który wjechał na połoninę z kilkoma osobami na pace. Przyjechali prawdopodobnie na zbiór brusznicy.
Poranne zdjęcia ze szczytu:
![]()




Odpowiedz z cytatem