Raz spotkałem hardkorowca, jechał z Przemyśla żółtym szlakiem na Kalwarię , wyjeżdżał właśnie tą stromizną z Huwnik przez kładkę, potem miał plan na Kopystańkę, i powrót do Przemyśla czerwonym, mówił, Że nie schodził roweru i po pchał w żadnym miejscu.