Panie i Panowie przysięgli, ja naprawdę nie wiem jak to się stało, przeważnie ja tylko na własne potrzeby...to musiała być PROWOKACJA!
Zanim dotarliśmy do biletowej budki, przeskoczyliśmy przez potok Głęboki,
09_40.jpg
teraz znacznie płytszy, niż w listopadzie 2013 roku,
gdy pokonywaliśmy go z bartolomeem podczas wędrówki „po lesie bez lupy”.
Wkrótce Głęboki zamienił się w Rzekę,
09_41.jpg 09_42.jpg 09_43.jpg
która towarzyszyła nam przez kilka kilometrów.
Na Przełęcz Orłowicza od strony północnej szedłem ostatnio 14 lat temu, więc w pamięci zatarł mi się ślad tego szlaku i z ciekawością rozglądałem się po okolicy.
Na odpoczynek postanowiliśmy zatrzymać się w parkowej wiacie, znajdującej się według bieszczadzkiej kuny za każdym zakrętem czy kolejnym wypłaszczeniem, ale jak powszechnie wiadomo, u osób ujaranych, rzeczywistość i czasoprzestrzeń ulegają pewnym zniekształceniom więc wiata stała sobie dużo dalej. Z kolei ze mnie zaczął ulatywać duch poprzedniego wieczoru więc buchając parą jak titanic na całej naprzód, brnąłem całkiem nieadekwatnie do efektów wizualno-dźwiękowych mozolnie w górę, wyrywając kopytami piędź ziemi za piędzią.
W końcu jest! Zrzuciliśmy plecaki, rozsiedliśmy się na ławeczkach, zagryźliśmy po bajecznym, popiliśmy czym kto miał i ruszyliśmy dalej. Stąd już rzut beretem do przełęczy, więc w końcu wygramoliliśmy się na połoninę
09_44.jpg
Na krzyżówce zakręciliśmy w prawo i podreptaliśmy w kierunku Smereka.
- Dzień dobry!
- Dzień dobry!
- Cześć!
- Cześć!
- Dzień dobry!
- Dzień dobry!
- Cześć!
- Cześć!
Dzień dobry...cześć...dzień dobry...bry...cześć...cześć...dzień...bry...c ześć....
Wymiana uprzejmości nie miała końca i po milionie dzieńdobrów i cześciów dotarliśmy prawie pod krzyż, zatrzymując się strategicznie kilkadziesiąt metrów przed, gdzie chwilkę odsapnęliśmy robiąc zdjęcia.
09_45.jpg 09_46.jpg
Ponieważ docelowym punktem był parking w Jaworzcu, na którym czekał na nas samochód, ruszyliśmy tą samą drogą w kierunku przełęczy i dopiero stąd szlakiem trawersującym wierzchołek
09_47.jpg 09_48.jpg
do lasu
09_50.jpg
Po minięciu granicy parku na Hruniu, bocznym grzbietem i drogami zwózkowymi dotarliśmy wkrótce do celu.
Finito :)





Odpowiedz z cytatem