O poranku pojawił się niewielki deszczyk. Czyżby aura chciała nas zniechęcić do dalszej wędrówki, o nie! Szybkie śniadanko, składające się z mega jajecznicy i z wielkimi brzuszkami ruszamy. A skąd? Tu poproszę Bazyla o fotkę, bo był zachwycony pierwszym podejściem i drogą wiodącą nas.
12015101_583524048445957_2413689159985514786_o.jpgmnie zainteresował taki oto obiekt
Wkraczamy w leśne zagajniki i co naszym oczom ukazuje się?
1.jpg2.jpg
Tak oto nasz szlak, niechybnie zaczyna zbaczać w leśny gąszcz, gdyż Bazyl rozochocony pierwszymi okazami grzybków, załącza szósty bieg i już szuramy....nie, nie po leśnej ściółce, tylko jak to na bazylowe chaszczowanie przystało, brniemy wśród jeżyn. Jeszcze rok temu ten znany forumowicz, znawcą grzybów nie był, zwłaszcza jak mnie uszczęśliwił naręczem "szatanów". Tym razem, przygotował się do zbierania leśnych okazów i przeczytał wątek "Grzyby" od deski do deski.