Właśnie coś podobnego o czym mówi bartolomeo, dzisiaj zaistniało w necie. Pewna pani kandydatka na posła o inicjałach K. J. z pewnej partii na literę "n" postanowiła tak sama sobie zrobić spot reklamowy by ją właśnie promował. Nie wiem, czy dla jaj czy naprawdę, ale go umieściła! Myślę, że już po kilku wejściach pożałowała tego co uczyniła i tak jak go szybko umieściła tak szybko go usunęła z fb i yt. Inny kandydat P.W. z partii na "k" zobaczył ten klip i kiedy pisał na Twitterze o tym to chciał jeszcze umieścić link, jednak... już film został usunięty przez autora. P.W. jednak rzucił hasło na Twitterze, że jeśli ktoś ma to niech takowy poda. I po kilku minutach jeden z tt dał odzew, że "z dysku Google go odzyska" (tak napisał, ja nie jestem informatykiem) a za godzinę już dał link i klip ponownie umieścił, ale już jako autor. Jak ja go zobaczyłem 3 godziny temu to nie było jeszcze 1/2 setki wejść, teraz dochodzi do trzeciego tysiąca. Link do "Śpiewającej kampanii..." pędzi w wirtualny świat. Klip jest przedni i ma szanse na przebój oraz setki tysięcy odsłon. Ot potęga netu.



Odpowiedz z cytatem