Wygląda na to, że działam niczym "czerwona płachta" dla sir Bazyla...
Kiedy przeczytałem o wędrowaniu to w pewnym momencie to wędrowanie przerodziło się w strzelenie focha, później mod uzewnętrznił prywatną korespondencję z autorką, następnie autorka zapisy tej korespondencji prostowała, następnie szły posty poparcia, wsparcia i otarcia łez, było też puszczanie oczek a i było o efekcie pewnego internetowego zjawiska i dopiero wtedy to ja, niczym podstępny troll, i to celowo(!!!), przywaliłem "zaśmiecenie" wątku a jak nie było po nim kontrreakcji i widząc, że temat zaczyna iść w "lepszym" kierunku to przywaliłem następnego "śmiecia". Larum powstał i bardzo dobrze... temat uporządkowano i posprzątano, ale tylko tak pobieżnie, bo śmieci pozostało jeszcze.... ooooo np. po jaki grzyb taki post Jimi "To nie jest słuszny trop" .
Z tego wynika, że samo wędrowanie Jimi aż tyle nie wywołuje ambarasu co pociskanie pierdół.
I to wszystko zrobiłem z szacunku dla Autorki jak i dla czytających!!!
Ps. Zdradzi mi ktoś jaki jest ten słuszny trop?



Odpowiedz z cytatem