W niedzielę rano wstałem ranoW schronisku jeszcze cicho było a łazience kolejki do zimnej wody nie było żadnej
Ogarnąłem się, przygotowałem na kolejne spotkanie z lasem i wyszedłem przed otwarciem "okienka", a więc bez śniadania i bez wrzątku. Czy tylko ja taki durny jestem, że mi się w schronisku z rana nudzi i nie mogę do 8oo wytrzymać? Wiem wiem, nie tylko ja: jeszcze przede mną wyszedł chłopak, który spał w w tym samym pokoju. Jak się rozpędzałem to w schronisku budziło się leniwe życie, co bardziej uzależnieni wychodzili na porannego papieroska.
Nie wiem, czy cały dach już wyremontowany, bo zapomniałem, że Wojtek w swojej relacji zwracał na to uwagę.
Szybko zatopiłem się w lesie...
... myśląc przede wszystkim o wiacie, która czekała na mnie na grzbiecie. I o drzewach. Do Terki przez Bukowinę i Szczycisko szedłem poprzednio kilka lat temu i z tamtej wędrówki zapamiętałem przede wszystkim jedno Drzewo. Bardzo byłem ciekaw co u niego słychać. Już niedługo opuszczeniu bacówki natknąłem się na inne Drzewa...
... ale cały czas myślałem o tym jednym.
Tymczasem na grzbiecie przysiadłem w omijanej chyba przez turystów wiacie (była zadziwiająco czysta) i przygotowałem sobie śniadanie.
Nie, nie zjadłem tego wszystkiego co widać na zdjęciu![]()







Odpowiedz z cytatem









Zakładki