I poszedłem dokładnie w przeciwnym kierunku niż planowałem
W dokładnie przeciwnym, czyli zamiast iść przed siebie od razu zawróciłem. Znów, tym razem na piechotę, pokonałem drewniany most i idąc wzdłuż Solinki czekałem na okazję aby wbić się w górę. Udało się dość szybko, wydrapałem się na grzbiecik i obejrzałem się za siebie.

Jeżeli ktoś z Was nie widział Terki z tej perspektywy niech żałuje



Mnie martwiło tylko to, że zamiast być pod Berdycią zmieniłem jeszcze przy aucie kierunek i byłem po dokładnie przeciwnej stronie. Cóż, sam sobie zgotowałem taki los. Plany są po to, aby je zmieniać

Popatrzyłem dookoła



i wyciągnąłem z plecaka kurtkę. Zaczęło bowiem padać i nie przestało aż do wieczora. Chwilami lało, chwilami siąpiło, ale mokro było już do końca wędrówki. Dalekich widoków nie można się było spodziewać, bez żalu więc zatopiłem się w lesie.