Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
Herbatka z termosu, kanapka i w nogi
Pośpiech jest jednak złym doradcą - zamiast jak człowiek zejść na Hyrczę przez łąki dałem się zwieść na manowce oznakowaną ścieżką prowadzącą tamże. Ino że dookoła całej Korbani chyba, bo zamiast iść po zejściu z kopuły szczytowej na zachód znakowana ścieżka idzie ku Hyrczy na wschód. Nie wiem, czy dookoła Ziemi przypadkiem nie prowadzi Czas już trochę zaczął mnie gonić więc nie sprawdzałem i odpuszczając Hyrczę skręciłem sobie prosto w krzaki:



A w krzakach, jak to w krzakach. Maliniska po kolana, wiatrołomy, mylne zwierzęce ścieżki - same przyjemności Do przyjemności nie mogę jednak zaliczyć strzyżaków, które ze dwa czy trzy razy masowo mnie obsiadły. Nie pierwszy raz miałem z nimi do czynienia, ale tym razem atakowały także oczy, uszy i usta - i tak się od nich odganiałem, żem przed siebie nie patrzył. A jak nie patrzyłem to i polazłem nie tam gdzie chciałem

Na szczęście smok



wskazał mi drogę i już koło 14oo wyskoczyłem z sakramenckiej gęstwiny na asfalt niedaleko Spisówki. Nie to żeby prosto pod koła nadjeżdżającego samochodu, ale kierowca widział jak z tej dzikiej gęstwy skakałem na drogę. I oczy zrobił takie, że należało się niechybnie spodziewać w tej okolicy interwencji SG poszukującej imigrantów z Syrii czy też Iraku

Była mniej więcej 14oo jak przepędziłem obok parkingu i skręciłem na Sine Wiry.