DZIEŃ 4 - 15X - Czwartek
Kolejny piękny poranek i cukierkowe zdjęcie.
Wyruszamy dalej w trasę. Rzut okiem na noclegową przełęcz i przebyte pasmo. Śniegu już prawie nie widać.
Wspinamy się na kolejną górkę, jeśli dobrze kalkuluję tym razem Detunatei 1753m.
Wchodzimy na górę i... widoki są jeszcze piękniejsze. Od nieobecnych znajomych dostaliśmy podarunek z zadaniem skonsumowania w wyjątkowo pięknych okolicznościach. Ten czas nastał.
Panorama 360° KLIK!!!
Czas ruszać w dalszą drogę.
Z daleka, za grzebieniem po którym obecnie idziemy, na kolejnej przełęczy, widzimy kolejne bacówki. Być może nasz kolejny nocleg.
Nie ma barierek, nie ma schodów, nie ma tłumów...
Grzebień którym maszerujemy, z daleka niepozorny i równy, w rzeczywistości jest niezłą przeprawą, zarośla, skałki, w górę, w dół itp.
Czasami pozorne ścieżki wyprowadzają na manowce i klnąc pod nosem trzeba na czterech łapach prostować drogę.
W rumuńskich górach prawie każda łąka jest zagospodarowana. Albo stogi siana, albo bacówki.
Po drodze mijamy ciekawe roślinki.
W końcu docieramy do przełęczy i widzianej bacówki. Mamy jeszcze ponad 2 godziny dnia ale miejsce jest zbyt urokliwe.
Bacówka jest bardzo przyzwoita. Miękkie materace, koza, nie ma strasznego syfu wokół. Na materace rzucamy plandekę, na to karimaty i mamy królewskie spanie dzisiejszej nocy. Pogoda też wyjątkowo ciepła, umyłem się cały w potoku bez większego problemu. Jak w lecie...
Panorama 360° KLIK!!!
Tak, tego tego wieczoru wciąż mamy nalewkę do wypicia przy świecącym gwiazdami niebie...
















Odpowiedz z cytatem