A propos bieszczadzkiego chleba. To był 1984 albo 85 rok. Wycieczka szkolna. W zasadzie to wycieczka klasowa mojej trzy lata starszej siostry, a ja taki na doczepkę. Bo jechaliśmy do Krościenka do naszej rodziny. Z tym, że do Krościenka nad Dunajcem, a dojechaliśmy do Krościenka w Bieszczadach. A jedną z opiekunek grupy była nauczycielka geografii! Mniejsza o przebieg wycieczki. Pamiętam natomiast, że jak już dojechaliśmy do tego Krościenka to akurat poprzedniej nocy okradziono kiosk Ruchu, milicja i żołnierze WOPu. No i ktoś kupił chleb. Ogromny bochenek, jeszcze ciepły. Nigdy nie jadłem tak pysznego chleba. Nawet moja siostra pytała się mnie niedawno, czy pamiętam ten chleb. A przy okazji zaliczyłem trasę Sanok- Krościenko i z powrotem pociągiem. Do Krościenka nad Dunajcem zjechaliśmy z dziennym opóźnieniem. Ale pamiętam też, że bilety zostały przestęplowane i do Sanoka wracaliśmy na tych samych bez dopłaty.
Ot ,taki okruch z wybitej szyby kiosku w Krościenku.


Odpowiedz z cytatem