w tym sklepie też miałem przygodę...braliśmy jakiś prowiant na wędrówkę( zamnówiony dzień wcześniej- a jakże) i kolega poprosił o rachunek. Pani szczęsliwa nie była ale wyjeła kwit i zapytała na kogo ma wypisać. Kolega mówi: "9 amarantowa drużyna"....
-Jaka?- Pani się zaniepokoiła.
-Dziewiąta.
- Jak to napisać?
-No..normalnie..cyferką, arabską..
To było far far away przed ISIS I tym podobnymi ale Pani kierowniczka nie zdzierżyła i pognałą nas w świat przeklinając pod nosem, że arabskiego to ona się uczyć nie będzie ;-)
I było bez rachunku....


Odpowiedz z cytatem

