Ano, rozkręciłem się na dobre następnego dnia, bo przewracałem się nawet na płaskim. Pod górę jeszcze się nie turlałem, ale płaskie to jednak postęp w stosunku do turlania się w dół
Ale zanim wyczyniałem harce na płaskim musiałem gdzieś przenocować. Niestety Baligród mi odmówił... Trzeba było się posilić (akurat z tym nie było problemów), zaopatrzyć w wiktuały na następny dzień wędrówki (zgadliście, kupiłem dwie buły) i z pomocą niezawodnego PKS (który nie wiem jak się obecnie nazywa, bo po Veolii i Arrivie już straciłem rozeznanie) przegrupowałem się do Jabłonek. Po ciemku pomerdały mi się przystanki i wysiadłem dopiero przy odejściu czarnego szlaku na Łopiennik, przeparadowałem jeszcze więc przez całą wieś i lekko przed 18oo w końcu mogłem rozpakować plecak, zdjąć polar i buty... I zaraz założyć polar z powrotem, bo upału w schronisku nie byłoTylko żeby ktoś nie pomyślał, że było zimno - było akuratnie, spało mi się tam wyśmienicie!
Co prawda plan przejścia na piechotę z Hoczwi do Cisnej mi się posypał, ale miałem całą noc przed sobą aby wymyślić plan rezerwowy. Łopiennik? Wielki Dział? A może plątanie się w okolicach Baligrodu? Niestety nie zdążyłem podjąć wieczorem decyzji, bo... zasnąłem. I jak się już rzekło spałem dobrze. Dobrze i długo![]()



Odpowiedz z cytatem