W piękny marcowy poranek ze słońcem świecącym w oczy jadę w słusznym południowym czasami wschodnim kierunku . W Stuposianach skręcam w lewo na Muczne i mknę nową drogą w której już pojawiają się pierwsze dziury także chyba długo nie posłuży , a i leśni też jej nie oszczędzają. Mijam Muczne i Tarnawę bo celem mojej dzisiejszej wycieczki jest Dźwiniacz , spacer rozpoczynam od tego ostrego zakrętu przy którym stoi pierwszy z przydrożnych krzyży a nad Tarnawą bieleją czuby połonin , następnie kieruję się w stronę kładki na potoku Roztoki i tu niespodzianka bo kładkę zniosło , chwilę szukam dogodnego miejsca do przeprawy i pokonuję potok jednym długim susem. Maszeruję płytówką raz bliżej a czasami trochę dalej od Sanu który dosyć spokojnie jak na wiosnę (prawie) toczy swoje wody , pod drodze mijam kolejne krzyże i podziwiam wspaniałe widoki , po prawej za Sanem a po lewej cały czas wystające czubki połonin.
Dochodzę do wiaty za którą znajdują się dwa cmentarze w dosyć "dobrym" stanie czyli uprzątnięte i z nowym ogrodzeniem , a całość opatrzona tablicą informacyjną . Chwilę kręcę się to przy jednym to przy drugim , cerkwiska nie szukam bo jest po drugiej stronie Sanu, następnie krótki odpoczynek pod wiatą i powrót tą samą drogą do Tarnawy.
To nie był koniec włóczenia się po okolicy , zajrzałem jeszcze na widokowy balkon koło Tarnawy gdzie dobrą chwilę pogapiłem się na zaśnieżone bieszczadzkie góry , pod Haliczem wypatrzyłem dwójkę turystów , troszkę im zazdrościłem tego gdzie są ale trudno , nie wszystko naraz . Pora była przyzwoita więc wybrałem się jeszcze na Brenzberg , miejsce zbrodni UPA na polskiej ludności a w Mucznem obejrzałem sobie nowy kościółek , bardzo ładny i leśne centrum promocji , raczej mniej ładne , zahaczyłem jeszcze o to muzeum wypału i wiatę widokową nad bobrzymi robotami gdzie niektórym się chyba trochę dłużyło to czekanie na bobrze występy.
Wprawdzie to już maj i co niektórzy jeszcze na bieszczadzkiej majówce ale ja pozwolę sobie wrócić do kwietnia którego spisałem na straty w sensie absencji w Bieszczadach a tu w ubiegłym tygodniu niespodziewanie udało mi się wyrwać jeden dzień z grafika codzienności i z samego ranka pomknąłem na południe . Tym razem postanowiłem troszkę pomyszkować w okolicach Łupkowa , najpierw sprawdziłem czy wszystko gotowe na dworcu do przyjazdu bieszczadzkiego żaczka , dworzec stoi jak stał , torowisko również i jest nawet aktualny rozkład jazdy.Następnie wizyta na cmentarzu i cerkwisku a później spacer na wzgórze 643 i to co lubię czyli kapitalne widoki na Wysoki Dział i pasmo Hyrlatej i Rosochy.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)