A ja tam się nie uchylam, a nawet jestem zadowolony i miło mi... mógłbym zupę ugotować, do kieliszka nalać, napalić, aby ciepło było... oczywiście tam i z powrotem. Wprawdzie w aucie osłony podwozia wczoraj na wertepach pourywałem i nie wiem czy szefostwo mnie puści, ale jestem dobrej myśli, bo strzępy osłon można odkręcić, a szefostwo jakoś przekonać do wolnego w mało wyrafinowany sposób. Jeżeli Bertrand nie może olejować, to pozostaje jeszcze Don z jaskiniami, który tak daleko nie ma i Recon, który tam i z powrotem pewnie dałby radę, a może i Polej dał by się przekonać jako Nestor. Wydaje mi się, że na mnie można liczyć... ale tak na pewno to się w poniedziałek okaże. Ha, ha,ha ... Mavo... trzeba było nic nie pisać, bo najazd może być tatarski![]()



Odpowiedz z cytatem