> Czytaliście "Przyjdzie Mordor i nas zje"?

Czytaliśmy.

> Zobaczymy Ukrainę taką jaką ja widzi niezwykle bystry obserwator, potrafiący wyłuskać z przeważnie szarej ale czasem czarnej, żółtej, suchej lub wilgotnej codzienności państwa, którego nie ma, niezwykłe smaczki i sytuacje, które na długo pozostają w pamięci.


To chyba nie jest prawdziwy obraz Ukrainy. To Ukraina widziana okiem i umysłem faceta o bujnej wyobraźni, dziwnych a ciekawych skojarzeniach, nie zawsze trzeźwego, koniecznie chcącego być oryginalnym.

> Tę książkę wszyscy próbujący zrozumieć Ukrainę przeczytać powinni, choćby po to, aby się z tezami autora nie zgodzić.

Powinni.