Witaj Michale:-)
Można oddać przyrodzie to, co jej było przed wiekami. Natura pochłonie szybko wytwory ludzkie i zniknie wszelki ślad cywilizacji. Dziś chodząc po bieszczadzkich dolinach można domyślać się, że tu biegła kiedyś droga, tu zanikająca podmurówka na cerkwisku, gdzieś jeszcze można wpaść do studni, może zajrzeć do piwniczki. Albo tylko kwitną stare drzewa owocowe tam, gdzie były wsie. Paniszczew, Tworylne, Hulskie (tu jeszcze resztki ruin z jaszczurkami) i inne....Podobnie znikła wieś Łopienka z dworem.
Można też ocalić od zapomnienia. Tak, jak tę cerkiew.
A cudowny obraz matki Boskiej Łopieńskiej ściągał pielgrzymki od dawien dawna (choćby te wspomnienia Z. Kaczkowskiego z XVIII w.).
Ta tradycja została przywrócona.
Niestety został też zniesiony zakaz ruchu i rzeczywiście miejsce jest to licznie najeżdżane pojazdami. Trudno tam o spokój i ciszę.
No nie wiem, coś za coś.
Bardziej martwi mnie wieża widokowa na Korbani, która wzmogła ruch turystyczny na tej mało odwiedzanej wcześniej górze.
Oraz Tyskowa rozjeżdżana terenówkami i quadami.


Odpowiedz z cytatem