W ostatnią niedzielę (czyli wczoraj) wczesnym rankiem dwuosobowa ekipa zameldowała się na dworcu... nie, nie na dworcu kolejowym Na dworcu PKS. Dzień rozpoczęliśmy od podziwiania miłego sercu rzeszowskich bieszczadników widoku:



Powiecie, że nic miłego nie ma w tym widoku? Wczesny, mroźny, bezludny, niedzielny poranek na dworcu PKS... Faktycznie, nic miłego. Ale na stanowisku NR 5 (które na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od stanowiska NR 4) trwa niecierpliwe przytupywanie: autobus do Bukowca już grzeje silniki! Niemało relacji, które pojawiają się na forum ma swój początek właśnie tam, na zasłoniętym ostatnim autobusem w głębi po prawej stanowisku NR 5.

Autobus przyjechał punktualnie i w komfortowych warunkach zawiózł nas do Sanoka. Do Sanoka, bo dalsza część podróży miała rozpocząć się tu:



i prowadzić w tę stronę:



Koleją. Oczywiście, że koleją!