Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
No ja to jeszcze pamiętam jak się z Katowic jechało nocnym pociągiem o nazwie "Bieszczady" do Zagórza (i do Krynicy, pociąg rozłączano w Stróżach). W Zagórzu pociąg był rano i od razu się przesiadało albo w kolejny do Łupkowa albo na autobus PKS w dowolne miejsce Bieszczadów. Pociąg był zawsze niemiłosiernie zatłoczony, raz spałam w przedziale na górnej półce bagażowej, bo jechały wtedy stare wagony z szerokimi drewnianymi półkami.
Nie pamiętam jednak czy pociąg startował w Katowicach czy jechał skądś z dalsza (np. z Wrocławia)
Bieszczady jeździły z Gliwic. Dobrze to pamiętam, bo specjalnie tam jeździłem, żeby do tego pociągu wejść. W Katowicach zazwyczaj wolne miejsca były jedynie w toalecie.
A w Zagórzu zamiast na piwo lub coś mocniejszego wędrowałem do tamtejszego sklepu po duży jogurt leśny z OSM Sanok (jakoś tak).