Tuptałem sobie po śniegu w górę, a miejsce, z którego wyszedłem, wciąż było widać całkiem blisko.
Po dwóch godzinach dotuptałem pod grzbiet, a na dole było napisane, że będę tu szedł godzinę! A w dół, byłoby pół;-)
Na grzbiecie trzeba było włożyć rakiety.
Niby śniegu średnio nie ma wiele. Tylko to „średnio” było takie, że w jednym miejscu wystawały kamienie a w innym było ponad metr.
Tutaj chyba będzie najwyższy punkt na dzisiaj.
![]()


Odpowiedz z cytatem