Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
Po przejściu najwyższego wierzchołka Caryńskiej (1297) zszedłem na jakąś przełączkę. Stała tu zaśnieżona tabliczka informacyjna. Pewnie z napisem, żeby nie zbaczać ze szlaku. Szedłem dalej grzbietem, gapiąc się na zbliżający się coraz bardziej cel dzisiejszej wędrówki.



(...)
Potwierdzam, że takie gapienie się na cel może zmylić czujność.
Wtrącę się do wątku, bo kiedyś, dawno temu (gdy jeszcze byłem piękny) podążałem zimową porą tą samą granią, w tym samym kierunku z tym, że mgliście było i koleżanki Wetlińskiej nie było widać. Szliśmy więc tą granią do końca, aby potem spadać w dół przedzierając się przez las , a na koniec przywitał nas Nasiczański potok , który potrafi sporo wody nieść.
Nie pamiętam jak go pokonaliśmy aby dojść do widocznej parę metrów dalej drogi.
Czy to może być przestrogą dla tych którzy niezbyt uważnie czytają mapy ?