Potwierdzam, że takie gapienie się na cel może zmylić czujność.
Wtrącę się do wątku, bo kiedyś, dawno temu (gdy jeszcze byłem piękny) podążałem zimową porą tą samą granią, w tym samym kierunku z tym, że mgliście było i koleżanki Wetlińskiej nie było widać. Szliśmy więc tą granią do końca, aby potem spadać w dół przedzierając się przez las , a na koniec przywitał nas Nasiczański potok , który potrafi sporo wody nieść.
Nie pamiętam jak go pokonaliśmy aby dojść do widocznej parę metrów dalej drogi.
Czy to może być przestrogą dla tych którzy niezbyt uważnie czytają mapy ?




Odpowiedz z cytatem
Zakładki