Schodzę w dół Hylatym. Tutaj stał niedawno stary tartak:



Tak wyglądał, gdy jeszcze stał:
http://ciekawe.tematy.net/2013/biesz...s/P1020018.JPG
http://ciekawe.tematy.net/2013/biesz...s/P1020009.JPG

Przyjazny przystanek autobusowy w Zatwarnicy



Sklep w Zatwarnicy. Z komina snuje się drewnem pachnący dym. Za chwilę będę miał trochę ciepła.



Ostatnio, jeśli spotykałem gdzieś człowieka, to był to jeden człowiek. W autobusie był jeden kierowca, W Ustrzykach był jeden goprowiec, w schronisku jeden wicegospodarz. W sklepie też spotkałem jednego człowieka – panią sklepową. Rzeczywiście było ciepło. Z boku, przy drzwiach stał stolik z fotelikiem, w sam raz, aby na chwile spocząć, coś przegryźć i wypić. Kupiłem coś do przegryzienia i wypicia, ale zanim zdążyłem ruszyć w stronę stolika, pani sklepowa już tam siedziała i czytała gazetę. Za ladą miała drugi stół, większy, z komputerem i wygodnym krzesłem, ale usiadła akurat przy tym koło drzwi. No cóż, to był w końcu jej stolik! Dopłaciłem 35 groszy kaucji do zakupionego napoju i poszedłem zjeść obiad na przystanek.



Ze stanowiska nr 1 w Zatwarnicy odjeżdża sporo autobusów. Głównie do Lutowisk, wożąc dzieci do szkoły. Mój autobus będzie za pół godziny, ten o 13:45.



W autobusie oprócz mnie był jeden pan kierowca. Przegadaliśmy całe 10 minut. Głównie o tym, że szkoły na wsiach pozamykali, i dzieci muszą teraz do Lutowisk jeździć. Pozamykali, jak zwykle, Oni.
- A ile dzieci pan do tych Lutowisk wozi?
- Kilkanaście, może trzydzieści.
- A znajdziemy fundusze, żeby dla tych kilkunastu utrzymać szkołę?
- No tak, tak, chyba nie znajdziemy.

Pojechałem do Chmiela. Z tego rozgadania wysiadłem jeden przystanek za wcześnie, koło leśniczówki i potuptałem w dół, w stronę cerkwi.



Chmiel położony jest w dolinie Sanu i w dolince bocznego potoku Roztoka, wypływającego spod Otrytu. Poszedłem właśnie tą dolinką.



Ostatni odpoczynek w miejscu, gdzie kończy się droga. Stąd będzie jeszcze godzinka go grzbietu przez nieznane. Może nie będzie chaszczy.