A mnie się cały czas śpiewa
"We wtorek w schronisku po sezonie
W doliny wczoraj zszedł ostatni gość
Za oknem plucha, kubek parzy w dłonie...."
się rozmarzyłam...
A mnie się cały czas śpiewa
"We wtorek w schronisku po sezonie
W doliny wczoraj zszedł ostatni gość
Za oknem plucha, kubek parzy w dłonie...."
się rozmarzyłam...
Na koniec pozdrowienia dla wszystkich, którzy po kawałku lub w całości przetuptali ze mną wirtualnie zimowe szlaki i bezdroża.
I na kolejną wędrówkę zapraszam!
Chciałem tylko dodać, że w piątek w schronisku po sezonie w Zyndranowej, Wojtek za żadne skarby nie chciał oddać swoich butów do wysuszenia.
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Panie Bazylu! Ja bym Jackowi buty oddał z pełnym zaufaniem. Tylko, że tym razem suche je miałem, suche! Następnym razem sobie pomoczę, żeby mu nie było przykro;-) Dodatkowo wspomnę, że bohater tych rozważań wprawił nas w zdumienie, bo na Baranie wyszedł trzy razy szybciej od nas, na dodatek ze psem jako bagaż!
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)