Na polanie zapatrzyłem się na Łopiennik i dość późno zobaczyłem biegnące wzdłuż dolnej linii lasu stado jeleni. Chwila mocowania z obiektywem, aby ściągnąć polar była na tyle długa, że jelenie skryły się wśród drzew, za to zdążyłem zrobić jako takie zdjęcie sprawcy ich ucieczki.
Przeglądając przed wycieczką geoportal zobaczyłem wydzieloną niewielką działkę niedaleko cerkwi, sprawdzam ją teraz i zaskoczony uświadamiam sobie, że to jest cmentarz. Jak zwykle wpierw barwinek, a później odnajduję jedyny nagrobek. Dopiero później w domu sprawdzam katastry i wychodzi na to, że jest to jeden z dwóch cmentarzy łopieńskich - ten starszy.
Koło cerkwi nikogo nie ma, obchodzimy ją dookoła a później już sam wchodzę do środka. Towarzysz zostawiony za drzwiami daje koncert na całą okolicę. Zafundowałem mu dziś trochę stresu - wpierw rano spędził sporo czasu sam w samochodzie, teraz też mu zniknąłem. Dawno już nie widziałem takiej jego radości, gdy już opuściłem świątynię. Żałuję tylko, że nie wsadziłem go do lipy...


Odpowiedz z cytatem