He, he... albo lepiej o la , la ... a będą na bank jeszcze śmieszniejsze, (choć to słowo jest nie na miejscu).... a u Bojków (specjalistą nie jestem), ale pewnie na każdej wiosce siedział sobie jakiś starszy guru ( dajmy na ten przykład jakiś Jarek, albo inny Skwarek) i sterował jak to pożycie z sąsiadującymi wioskami ma wyglądać... coś takiego musiało funkcjonować. Może nie było to usankcjonowane w sposób oficjalny, ale bez tego przecież daleko się nie pojedzie, a społeczność przecież funkcjonowała przez jakiś czas.