To jest tak: wielokrotnie opowiadałam o tym jak była ekipa filmowa (byłam przekonana, że to PKF) w Michniowcu, jak nas "inscenizowali ( w filmie jest jeszcze zbliżenie mojej cioci, która wycina "dorodną" kapustę. Po przeszukaniu kronik z tamtych lat zaczęłam wychodzić na fantastkę z bogatą dziecięcą wyobraźnią .W zeszłym roku oglądam film o dawnych Bieszczadach i nagle...widzę studnię, dom dziadków, próg i siebie z tym betem. Wracam nagle w tamte zapamiętane chwile. Niesamowite uczucie !!!