DSC00356.jpgDSC00357.jpgDSC00358.jpgDSC00359.jpgDSC00360.jpgDSC00361.jpgDSC00363.jpgDSC00365.jpg

Rano odsłaniając zasłonę w pokoju przywitał mnie dzień bez żadnej chmurki, kiedy jednak po porannej higienie i ubraniu się, wyszedłem z Kolą na spacerek to zrobiło się pochmurno, zaczął padać deszcz, za chwilę śnieg a po chwili wszystko razem. Podczas śniadania wyszło ponownie słońce a gdy się ubieraliśmy ponownie ostro zacinał deszcz. Postanawiamy zostawić psa w pokoju a sami jedziemy do Władysławowa by zobaczyć port. Kiedy już dojechaliśmy to słońce ponownie wyszło. Tak będzie cały dzień. Na szczęście gdy pada to my albo w samochodzie lub gdzieś w pomieszczeniu. Idealnie dopasowaliśmy się do aury. Samochód zostawiamy blisko bramy wejściowej do portu.