W czwartek już o ósmej rano wyjeżdżamy, trochę wcześnie, ale nie udało się mi przełożyć jednego spotkania na inny termin. Całą drogę musimy kontrolować czas by zdążyć. Kiedy dojeżdżamy do Gdyni zaczyna mocno sypać śnieg, w mig robi się biało i tak już całą drogę aż do celu.
Następny nasz wyjazd szykuje się w maju i wszystko wskazuje, że będą to jednak Bieszczady. Gdy to piszę, właśnie intensywnie szukam lokalizacji, termin ze wszystkimi uczestnikami jest już uzgodniony. Oby tylko nie było innych przeszkód.


Odpowiedz z cytatem