Cmentarz, cmentarz i po świętach. Jeszcze dzień odpoczynku, ale teraz do myślenia.
Prosiłem o zastanowienie się nad repertuarem- cisza. Prosiłem o zgłaszanie obecności- nic. Nie wierzę, że tylko ta zadeklarowana garstka chce się spotkać. Marcowy zadał pytanie- nul. A przecież niedawne to czasy, kiedy KIMB wykorzystywaliśmy do niesienia pomocy, nie tylko do chlania. Licytacje dla chorego chłopaka, czy książki dla dzieciaków z Komańczy. Mam nieodparte wrażenie, że KIMB zaczyna zjadać własny ogon. Zastanówcie się co dalej. Bo jak nie będzie KIMBu, to i Powsimordy nie mają sensu. Chyba że korespondencyjne. Przyznamy, wyślemy i hajda trojki w snieg puszystyj. Po co się spotykać. Tylko skąd później takie entuzjastyczne relacje po każdym KIMBie?
Ja nie wiem, co dalej. Czy wracamy do głosowania nad lokalizacją? Tylko kto je zgłosi?
Czy zwijamy teatrzyk?
Czy może na FB powstanie coś podobnego? Teraz chyba tak łatwiej jest się umówić? Ale beze mnie, dziękuję. Mała strata, wiem.
Pozdrawiam ludzi, którym wszystko jedno. Powoli do was dołączam.


Odpowiedz z cytatem