Ja mam na szczęście Bieszczady na wyciągnięcie ręki a odległość nie ma dla mnie znaczenia jeśli chodzi o intensywność doznań. Bywa, że jestem w Bieszczadach co tydzień i zawsze jestem niesamowicie nabuzowany, wieczorem nie mogę usnąć, zrywam się przed budzikiem a na miejscu jestem po prostu rozanielonyW styczniu byłem w Karkonoszach przez kilka dni troszkę porakietować i jakoś to tak troszkę mniej przeżywałem niż moje nawet tylko jednodniowe wyjazdy w Bieszczady. Ale wiadomo, że Bieszczady to BIESZCZADY a nie Karkonosze
- - - Updated - - -
Prognozy były niesprzyjające, przy niskiej temperaturze miały wystąpić przelotne opady deszczu. Na szczęście temperatura była faktycznie dość niska i padał śnieg ale tylko przez chwilę i tak z intensywnością jeden płatek na metr kwadratowy. Co prawda przez większość dnia niebo było stalowo-buro-sine i wiał zimny wiatr ale dzielnie stawiłem czoła tym ekstremalnym warunkomi faktycznie wycieczka pięknie się udała.




Odpowiedz z cytatem