Ranek dnia następnego nie nastrajał do jazdy rowerem. Było chłodno, wietrznie i pochmurno. Wdrożony zatem został plan zapasowy. Pojechaliśmy na wycieczkę do Sanoka. Jej celem było Muzeum, w którym nigdy nie byłem oraz skansen, który ostatnio odwiedziłem 10 lat temu.
Jak z pogodą w Ustrzykach Górnych jest - wiadomo. Może tu padać przez tydzień bez przerwy, a w tym czasie w Lutowiskach przy pięknej pogodzie nie spada ani kropla. Tak było i tym razem. Cały czas towarzyszyła nam ładna pogoda, która wieczorem dotarła też do Ustrzyk. Na wycieczce zleciał cały dzień. Pozostało mieć nadzieję, że pogoda się nie zmieni i następnego dnia da pojeździć rowerem.
Udało się. Pogoda dopisała. Tym razem rowery pojechały w bagażniku do Czarnej.
Samochód został na parkingu, a my pojechaliśmy w kierunku Michniowca.


Ciepła i bezwietrzna aura w połączeniu z pustką na drogach sprawiały, że jazda była bardzo przyjemna, czemu pomagały również emanujące spokojem widoki.




Odbyliśmy krótki postój w Michniowcu, który cały przejechaliśmy wzdłuż, po czym udaliśmy się do Bystrego.


O ! Nasi tu byli !


Cieszy fakt, że mimo upływu czasu cerkiew w Bystrem, która jeszcze kilka lat temu wyglądała, jakby miała się zaraz zawalić, wygląda co raz lepiej.


Wróciliśmy do Czarnej trochę inną drogą po samochód i udaliśmy się w drogę powrotną. Ten dzień można było zaliczyć do rowerowo udanych.


cdn...